Wolf’s Rain

aim

Praca konkursowa, która zajęła I miejsce w konkursie recenzenckim organizowanym przez:
www.Komikslandia.pl
www. PadPortal.pl
www. zaproszenia-sorrento.pl
Link do konkursu: http://padportal.pl/1762-konkurs-recenzencki

Zapraszamy do czytania !

Wolf’s Rain

 

Dwutomowa seria Wolf’s Rain została opublikowana w Japonii w 2003 roku, a już w rok później dzięki staraniom J.P.F.u manga pojawiła się w Polsce. Jej wyjątkowość polegała jednak nie tylko na niewielkiej długości, która pozwoliła bez zbytniego obciążania budżetu zaopatrzyć się w oba tomiki – Wolf’s Rain to opowieść o wilkach, a historie o zwierzętach nie trafiają się często i bez wątpienia stanowią bardzo miłą odmianę od serii skupionych na postaciach humanoidalnych.

Świat Wolf’s Rain to ściślej nieokreślona przyszłość, w której środowisko naturalne zostało wyniszczone do tego stopnia, że przypominające gruzowiska miasta oddzielają od siebie istne pustkowia pozbawione wszelkiej flory i fauny, a skrajności klimatu skutecznie utrudniają egzystencję. W rzeczywistości tej wilki wyginęły również, podobno ponad dwieście lat temu. Bardzo szybko okazuje się jednak, że zwierzęta te opanowały sztukę przybierania ludzkiej postaci, aby uniknąć w ten sposób zagłady, a kierując się ulotnym zapachem Księżycowego Kwiatu, podążają przez zdegenerowany świat w poszukiwaniu Raju.

W ciągu pierwszego tomu poznajemy wszystkie wilki, z przypadku tworzące jedną watahę, które wyruszają pod wodzą Chezy w celu odnalezienia upragnionego Raju. Każdy osobnik prezentuje pewien typ cech i zachowań. Kieł jest pełnym dumy idealistą, który będzie parł przed siebie, choćby została mu tylko jedna zdatna do użytku łapa. Pazur z trudem przywiązuje się do nowych towarzyszy, jest oschły, a atak stanowi według niego dobrą odpowiedź na każdy napotkany problem. Wąsik pod maską lekkoducha i wesołka skrywa duszę zwierzęcia z ciężką przeszłością, a Skowyt – najmłodszy w całym stadzie – promieniuje szczenięcym wręcz entuzjazmem, naiwnością i wrażliwością. Wilki prowadzi Cheza – personifikacja Księżycowego Kwiatu. Jej postaci zarzuca się często miałkość oraz ciężką do zdzierżenia bezradność wobec otaczającej ją rzeczywistości. Warto w tym miejscu zaznaczyć jednak, że dziewczyna w zamierzeniu autorów miała być uosobieniem kwiatu, wobec czego wymaganie jakiejś niebanalnej osobowości od rośliny jest zwyczajnie bezcelowe. Pokrótce poznajemy też w mandze inne postacie, stanowiące barwne tło dla bohaterów, którzy przemierzają wspólnie miasta i pustkowia, konsekwentnie kierując się do Raju, a ich podróż jest opowieścią o przyjaźni, przywiązaniu, braniu odpowiedzialności za własne decyzje, dążeniu do obranego celu i wierze w lepszy los.

Kreska w mandze pozytywnie wybija się na tle innych. Postacie są delikatne, mają miękkie rysy, a ich anatomii nie można nic zarzucić. Z wilkami sprawa ma się nieco inaczej, ponieważ w oczy natychmiast rzucają się ich nienaturalnie długie kończyny, co jest zapewne kwestią stylizacji i swoistej mitologizacji wymarłego wszak w opinii publicznej gatunku. Nie przeszkadza to zupełnie w odbiorze i już po kilku stronach przyzwyczajamy się do takich proporcji zwierzęcych ciał.

Poza plusami, manga Wolf’s Rain ma liczne minusy. Przede wszystkim stworzona została na podstawie serii anime. Czy można w ogóle przełożyć trzydziestoodcinkowe anime na dwutomową mangę? Jeśli nie zamierzamy stworzyć zwichniętej kopii oryginału to oczywiście nie, nie można. Początek obu zgadza się, lecz bardzo szybko manga odbija w swoją stronę, czego wynikiem jest nawet nie tyle skrót telegraficzny anime, co jego zniekształcona i nieco wypaczona forma. Sprawia to, że wiele wątków jest niewyjaśnionych, wiele urwanych, wiele niewprowadzonych, a całość – na tle serii anime – bardzo traci na klimacie i swoim niepowtarzalnym uroku. Dodatkowym strzałem w stopę popełnionym przez tłumacza było przekładanie wilczych imion na polski. Oczywiście nie jest żadną wiedzą tajemną fakt, że imiona japońskie są imionami znaczącymi. W tym przypadku jednak, o ile Kieł czy Pazur jeszcze jakoś brzmią, o tyle Skowyt i Wąsik kompletnie pozbawiają postacie należnej powagi, dlatego lepszym wyjściem byłoby pozostawienie oryginalnych imion Kiby, Tsume, Toboe i Hige.

Manga sama w sobie złem wcielonym nie jest i daleko jej do tego, jednak mając porównanie z anime – jej mankamenty rażą. Komu zatem w czystości sumienia można ją polecić? Na pewno tym, którzy nie widzieli wcześniej anime, ponieważ manga doprowadzi ich do spazmów i złorzeczeń pod niebiosa. Czytanie może sprawić frajdę miłośnikom niebanalnych tematów, wilków i ograniczonej liczby tomików danego tytułu, ze swej strony zachęcam jednak, by zapoznać się później również z serią anime, która rozwija historię i nadaje jej znacznie głębszy sens. Choć prawdę mówiąc – czas inwestowany w mangę najlepiej od razu przerzucić na zapoznanie się z wersją anime.

 

Demon Lionka

 

 

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz