Konkurs sklepu www.Komikslandia.pl na najlepszy paring mangowy, komiksowy lub komiksowo mangowy

aim

Przedstawiamy Wam wszystkie prace konkursowe sklepu www.Komikslandia.pl
Zadaniem było zaproponowanie najlepszego paringu mangowego, komiksowego lub komiksowo mangowego ;)

Według Was, który paring jest najciekawszy?

 

 

Według mnie najbardziej dopasowanym paringiem (i z pewnością niezwykle urokliwym), byłaby parka będąca połączeniem uniwersów Fate/Zero oraz Higurashi no Naku koro ni, a mianowicie: Rena Ryugu oraz Ryonosuke Uryu.

Ryugu to szczególnie lubiąca rzeczy urocze yandere. Ryonosuke natomiast to seryjny morderca.

Po pierwsze, Ryonosuke lubi zabijać zwłaszcza dzieci i młode kobiety, więc Rena idealnie plasowałaby się w jego preferencjach. Uryu to rozbrajający rudzielec (zwłaszcza gdy jest upaprany krwią) kwalifikujący się w „urocze”.

Razem obrabialiby zwłoki, zapełniali niewinnymi paczuszkami lodówki, siłowaliby się na tasaczki i noże, a ich dzieci o skrzywionej psychice miałyby na kim i czym praktykować już od maleńkości (no i z kogo brać wzór, rzecz jasna).

Rena i Uryu mogliby wymieniać  się cennymi uwagami a propo technik zabijania, razem wkuwać z ksiąg magicznych Ryonosuke lub czerpać inspiracje z barwnych legend Hinamizawy, wymyślać swoim pociechom wciągające, krwawe bajki na dobranoc, a także założyć kolekcję trupów na wielką skalę.

Ich wspólne chwile musiałyby być wyjątkowo ujmujące! Aż chwytałyby za serce, te wymiany słodkich, opętańczych uśmiechów, pochłoniętych szaleństwem spojrzeń, przypadkowe tknięcia dłoni nakrapianych krwią świeżej ofiary, przekrzykiwanie się w demonicznych śmiechach.

Ich sadystyczne pasje oczywiście nie przeszkodziłyby im w odpowiednim wychowaniu dzieci.  Otrzymałyby stosowne wykształcenie i dużą dawkę miłości. Ryonosuke opowiadałby im o swojej filozofii: o tym, że bóg kocha ten świat nade wszystko, dlatego rozprute ciała ludzkie mienią się tak wspaniałymi barwami. Rena przestrzegałaby przed kosmitami i larwami, powiązanymi z rodzinną wioską i klątwą Oyashiro-samy, no i strzykawkami. Dzieciaki mogłyby do woli integrować się z przyprowadzonymi przez rodziców rówieśnikami, toteż nie zabrakłoby im rozrywki.

Na święta wystroiliby przepięknie choinkę (nawet nie wyobrażacie sobie, z czego można zrobić ozdoby na choinkę i tak, wnętrzności da się elegancko udrapować), przygotowaliby najlepszą zastawę dla nieznanego wędrowca (lepiej nie myśleć, co może stać się z owym delikwentem), a dzieciaki dostałyby wspaniałe prezenty, zazwyczaj nieprzeznaczane dla osóbek w ich wieku. Obchodziliby również wiele innych świąt, jak halloween (biada nieświadomym przebierańcom) i bachorzątka zasmakowałyby wielu kultur.

Kto wie, może kiedyś jedna z pociech Reny i Uryu weźmie udział w Wojnie o Świętego Graala i ziści marzenia rodzicieli (pewnie coś w stylu: krwawa masakra całego świata). W końcu korzenie ich ojca to linia magów. Zapewne córeczka będzie słynęła z matczynego odchyłu (Hauu, omochikaeri!), a co do chłopca to sądzę, że wda się bardziej w tatusia.

Na koniec: cała rodzinka ma wielkie szanse na to, by odkryć całkowicie nowy rodzaj magii, będący połączeniem kapki szaleństwa, sadyzmu, miłości, no i godzin okupionych przez studiowanie teorii zaklęć. :3

Archiś

 

Według mnie najlepiej dopasowaną parę mogliby stworzyć Sebastian Michaelis z „Kuroshitsuji” i Won Miho z „Island”. On – demon przejawiający niezdrowe zainteresowanie duszami, nieludzko przystojny i nieprzeciętnie dobrze wychowany, który każdym swoim wyczynem pokazuje, jak daleko mu do standardowych umiejętności i możliwości przeciętnego homo sapiens. Ona – piękna córka bogacza o charakterze wybitnie podłym i złośliwym, nazywana przez swoich bogu ducha winnych uczniów „ku miho” (demonem-lisem o dziewięciu ogonach), która – o ironio – sama płaci horrendalne sumy swojemu ochroniarzowi Panowi, by eksterminował wszystkie zagrażające jej demony. O zdecydowanie mniej przyjemnej dla oka aparycji niż ta w wykonaniu Sebastiana, stąd wniosek, że na tak przystojnego i zdecydowanie bardziej kulturalnego męża Won Miho bynajmniej by nie narzekała ;)

Stworzyliby całkiem udaną parę – wspólnie zachwycaliby się kotami, do których Sebastian ma ogromną słabość, wyzłośliwialiby się na sobie na tysiące wyrafinowanych w swej wymyślności sposobów, Won Miho zaoszczędziłaby na Panu, którego z powodzeniem mógłby zastąpić w roli obrońcy małżonek, a na końcu do taktu jakiemuś melodramatycznemu podkładowi dźwiękowemu Sebastian mógłby pożreć duszę żony, co stałoby się podwaliną do romantycznych teorii o miłości silniejszej niż śmierć, złączeniu dusz na wieczność i tak dalej ;)

Przy założeniu, że Sebastian byłby zdolny do przekazywania dalej swoich nieprzeciętnych, demonicznych genów, Won Miho mogłaby urodzić córeczkę :) Gdyby dziewczynka zewnętrznie stanowiła wypadkową wyglądu rodziców, wyszłoby chyba coś zbliżonego do Sadako z „The Ring”… Charakterem przypominałaby swoją wredną, interesowną mamusię, a dzięki zdolnościom odziedziczonym po tatusiu mogłaby odcinać innym dzieciom głowy talerzami w stołówce szkolnej, wydłubywać widelcem oczy dręczycielom kotów albo z diabolicznym uśmiechem podnosić się z dywanu po otrzymaniu serii z karabinu maszynowego prosto w klatkę piersiową. I strach pomyśleć, co by się działo, gdyby te cechy przekazywane były kolejnym pokoleniom potomków Sebastiana i Won Miho… ;)

Demon Lionka

 

Stanowczo stwierdzam, że najlepiej dobraną parą postaci komiksowo-mangowych byłby Sebastian Michaelis z „Kuroshitsuji” i Catwoman z komiksów DC o Batmanie. Już widać tą chemię?

Sebastian od zawsze miał słabość do kociaków. Przelałby na nią swoją całą miłość do tych pięknych stworzeń. Catwoman mogłaby szybko owinąć sobie groźnego demona wokół palca. Nie byłby w stanie się jej oprzeć, a i sama kobieta czerpałaby z tego korzyści. Sebastian doskonale sprawował się jako ochroniarz, więc miałaby zapewnioną ochronę „tyłów”. Catwoman natomiast mogłaby dotrzymywać towarzystwa Sebastianowi podczas wielu zadań zleconych przez Ciela Phatomhive. Jest ona groźna i ostra jak żyleta, przy czym wie jak posługiwać się bronią. Jej atrybutem są bicze. Niebezpieczna ukochana to ideał dla Sebastiana. Zwłaszcza taka z pazurem.

Nie przypominam sobie czy demony mogą mieć dzieci. Uznajmy, że mogą. Przedstawmy przykładowo chłopca i dziewczynkę. Wiadomo, że Sebastian jest tak jakby postacią nadnaturalną, a Kobieta-Kot jednak śmiertelnikiem, więc potomstwo musi w jakimś stopniu jednak przejąć moce nadprzyrodzone. Chociażby nieśmiertelność. Oprócz, oczywiście, uroku osobistego, nienagannego ubioru i lśniących, czarnych włosów syn Sebastiana byłby w pełni demonem. Stuprocentowy dziedzic. Mógłby zawierać kontrakty i pochłaniać duszę swoich kontrahentów. Córka natomiast oprócz wielkiej siły, jaką dysponuje ojciec, byłaby jak matka przebiegła i „giętka” jak kot. Otrzymałaby stosowne przeszkolenie od matki jeżeli chodzi o posługiwanie się biczami. Sebastian nie byłby oczywiście gorszy i nauczyłby ją posługiwać się całą istniejącą zastawą stołową.

Sebastian wykazał, że nadawałby się na ojca (przywiązanie do Ciela). Sądzę jednak, że taka rodzina byłaby całkiem dobrze dobrana. Sebastian i Catwoman mają podobne, zabójcze charaktery. Dzieci na pewno i to by odziedziczyły i stałyby się postrachem ziemskiego padołu. Dodatkowo adoptowali by 72 biedne, zbłąkane kotki różnej maści i rasy. Daje to w mojej wizji obraz szczęśliwej, nieco toksycznej, rodziny.

 

Dorota Zięba

 

Alucard z serii ,,Hellsing“ oraz Grell Sutcliff z serii ,,Kuroshitsuji“ tworzyliby idealną parkę. Chodziłoby o to samo co robiła Grell z Sebastianem, ale Sebastianem tutaj jest Alucard. Grell cały czas mu przeszkadza w pracy, mówi mu jak bardzo go kocha, a on ma jej powoli dość, wkurza go, ale i tak ją kocha. Ich dzieci wyglądały by tak: dwie bliźniaczki, jedna ma na imię Onanoko (z jap.:???) czyli – dziewczyna, a druga Oni(z jap.:?) czyli – demon. Jeżeli połączy się ich imiona, wyjdzie – dziewczyna demon. Rodzice ich tak nazwali, ponieważ dużo rozrabiają. Obie mają długie czarne włosy, czerwone oczy i ostre zęby. Są wampirami, pomagają mamusi w pracy, walcząc toporami. Razem tworzą wesołą rodzinkę, dobrze im się razem żyje.

Ella Szumlas

 

Według mnie, najlepiej dopasowaną parą byłby Eiji Niizuma z serii ,,Bakuman‘‘  i Patty Thompson z serii ,Soul Eater“. Oboje są bardzo dziecinni, więc napewo by im się razem dobrze żyło. Co do ich dzieci, to mieli by dwójkę bliźniaków. Jeden miałby ciemno-niebieskie włosy, a drugi jasno-wiśniowe. Obaj będą  bardzo ruchliwi i nieznośni, a  rodzice będą mieli kłopot z ogarnięciem ich. Obaj by mieli talent do rysunków i malowania, więc będą tworzyć swoje dzieła gdzie tylko się da. Byliby podobni do krwawych bliźniaków z mangi ,,Alicja w krainie serc“ ponieważ mieliby ogromne zamiłowanie do broni palnych, noży oraz toporów. Są nierozłączni, niby niewinni i uroczy, ale tak naprawdę to wcielone demony.

Emma Kira Szumlas

Według mnie, nietypową, jednak bardzo dopasowaną parą, byliby Louise z Zero no Tsukaima i Sebastian z Kuroshitsuji. Pewnie wielu zaskoczyłby taki specyficzny paring, ale uwierzcie: jest on wręcz idealny!                                 Louise słynie z wybuchowego i władczego charakteru. Z łatwością ujarzmiłaby demona jakim jest Sebastian. Oboje bardzo dobrze znają maniery, więc żadna ze stron nie narzekałaby na ich brak. Panna Vallière często  wpada w niezłe tarapaty, więc Michaelis mógłby z elegancją i wdziękiem, ratować ją z łap barbarzyńców. Natomiast Louise byłaby wspaniałą damą, nie tylko do żywych dyskusji, ale i treningów! Z tego co wiemy, nasza droga czarodziejka nie potrafi zbytnio posługiwać się różdżką, mimo tak potężnej mocy. Sebastian jako dobry nauczyciel, mógłby ją sporo nauczyć, w dodatku dużym plusem u niego jest to, że nie może spłonąć(chyba wszyscy wiemy, co się dzieje, gdy Lou używa explosion? ;) ). Mało tego! Oboje żywią wielką sympatię do kotów. Gdy Sebastian widzi stworzenie tej rasy, nie może się powstrzymać i od razu zaczyna je głaskać. Lou tak bardzo kocha koty, że raz się nawet za jednego przebrała(tylko w wersji pozbawionej pewnych części garderoby)! Louise miałaby wreszcie swojego upragnionego gentelmana, a Sebuś odetchnąłby trochę od usługiwania i cieszyłby się wspólnymi wieczorami, w akompaniamencie błysków różdżki swojej ukochanej.                                              Uważam, że ich dziecko, powinno być płci męskiej. Odziedziczyłoby piękne, różane oczy po matce i czarne włosy po ojcu. Dysponowałby bardzo ciekawą mocą: przemianą w kota i wszczynaniem wybuchów. „Przemiana w kota? Ale dlaczego?” – pewnie zapytacie. Otóż odpowiedź jest prosta. Rodzice tak kochali koty, że w połączeniu z ich niebywałą mocą, dziecko mogło się przeistaczać w niego, kiedy tylko będzie chciało(w tym duża zasługa genów taty). Jego ostatnią moc, wszczynanie wybuchów, w dowolnych okolicznościach i bez zbędnego wysiłku, zawdzięcza matce. Ot, taki psikus…

Heartie Yashi

 

Moim zdaniem najlepsza para w anime byli by Edward Elric i Rukia Kuchiki. Uważam, ze pasowali by do siebie, ponieważ oboje są bardzo uparci i wytrwali. A poza tym Ed nie miałby kompleksu niższości (chodzi o wzrost) ponieważ Rukia tez jest niska. Obie te postacie, swoim zachowaniem udowadniają, ze maja silne charaktery i za wszelka cena dążą do zamierzonego celu, którym w tym związku mogą być dzieciJ Ich syn miałby ciemne włosy i kitkę jak Ed, byłby wysokim(??) szczupłym chłopakiem. Dysponował by zdolnościami alchemii bez konieczności rysowania kręgu transmutacyjnego, a jakby te zdolności zawiodły, umiałby korzystać z zampakuto który transmutuje z czego kol wiek, nawet z powietrza, wiec nie musi praktycznie nic poświęcać zgodnie z zasada równomiernej wymiany aby stworzyć swoja bron. Dużo by trenował z Alem  walkę z wykorzystaniem alchemii, a z Ichigo z wykorzystaniem zampakuto. Z takim obrońcą świat byłby bardzo bezpiecznyJ

Kawada

 

Uważam, że najlepszą parę stworzyłby Rin Okumura z Ao no Exorcist i Yuri Nakamura z Angel Beats, ponieważ te dwie postacie pasują do siebie idealnie.

Obydwoje wręcz grzeszą inteligencją, chociaż po Rinie na pierwszy rzut oka nie widać. Oczywiście płeć piękna w tym związku jest bardziej rozważna, jak to z reguły dziewczyny i właśnie dlatego ta zdeterminowana postać mogłaby po części opanować demona drzemiącego w niebieskookim synu szatana. Z kolei Rin, którego niektórzy postrzegają za idiotę mógłby dopełnić pustkę w sercu charyzmatycznej oraz odpowiedzialnej Yurippe. Obydwoje również stawiają na pierwszym miejscu dobro i bezpieczeństwo przyjaciół, przez co ten zgrany duet dałby radę najsilniejszemu czarnemu charakterowi.

Ich córeczka, która w połączeniu z fioletowym odcieniem włosów mamusi i niebieskimi płomieniami po tatusiu stworzyłaby nową interesująco wyglądającą postać. Do tego rodzice od małego uczyliby potomka sztuk walki i umiejętności posługiwania się bronią. Zapewne ładny składzik pełen niebezpiecznych przedmiotów młoda miałaby do dyspozycji. Poza tym, dziecko byłoby w jakimś tam ułamku demonem, co czyniłoby je jeszcze bardziej wyjątkowym.

 

~Hiro

 

Według mnie najlepiej dopasowaną parą byliby Kirigakure Shura z ‚ Ao no Exorcist ‚, oraz Sha Gojō z ‚ Saiyuki ‚. Oboje kochają walkę, nie pogardzą piwem  (no, ewentualnie trzema) i jeszcze te płomienne włosy… To musi być przeznaczenie! Faktem powszechnie znanym jest to, iż Gojō wprost uwielbia kobiety. A Shura bez wątpienia jest kobietą w pełnym tego słowa znaczeniu. Ta porywcza dwójka nigdy nie nudziłaby się w swoim towarzystwie. Wieczorna wyżerka i do tego piwo, poprzedzone małym sparringiem? Czego chcieć więcej! Że już nie wspomnę o specyficznym poczuciu humoru tej dwójki. To wszystko sprawiłoby, że poza miłością, tych dwoje połączyłaby też przyjaźń.

Pociechy tych dwojga z pewnością byłyby nadzwyczajnie energicznymi dziećmi. Brzdące z płomiennymi czuprynami już od najmłodszych lat sprawiałyby rodzicom problemy, bo wszystkie konflikty z innymi dziećmi załatwialy by najchętniej kilkoma machnięciami stalą. Oby córki nie urosły w pewnych miejscach za bardzo – tak jak ich mama – a synowie nie brali przykładu z tatusia – w każdym razie nie za wcześnie. :)

Garnier

 

Według mnie jedną z lepszych par byłaby para Lirin z Saiyuki połączona szczęśliwym więzłem miłosnym z One Piecowym Luffym. Ich charaktery pozwoliłyby im na dojście do upragnionych celów bez problemów, a przy tym z masą frajdy. Nie męczyliby się szybko z racji na swój upór i wytrzymałość. Oboje mają ogromne poczucie humoru, a Lirin mimo tego że znana jest ze swojej nieostrożności przy Luffym byłaby bezpieczna. W końcu każdy wie jak chłopak potrafi walczyć o bliskich.

Ich dzieci byłyby niesamowicie zręczne i wyćwiczone, po rodzicach. Z racji tego, że Lirin jest demonem, a Luffy zjadł diabelski owoc ich siła i moc byłyby niepojęte dla ludzkiej miary sił. Oczywiście uszy miałyby po mamusi. Jeśli byliby to chłopcy obowiązkowe są także mini-kapelusze. Rodzinka mieszkałaby na morzu skąd jako piracka rodzina królewska urządzałaby swoje rodzinne pikniki, podczas których abordażowała i plądrowała by wesoło.

Jakby się potoczyły dalsze losy? tego oczywiście nikt z nas nie może wiedzieć….

Maikeru (Michał)

 

Jako że przeciwieństwa się przyciągają najlepiej dobraną parą wg mnie byłaby Biała Mokona (Soel) z Tsubasa Reservoir Chronicle i Kyubey z Mahou Shoujo Madoka Magica.

Dlaczego? Bo idealnie by się uzupełniali. Pod wpływem Kyubey’a Mokona przestała by być tak bardzo hiperaktywna, nie tracąc jednak nic ze swojego uroku.  Dzięki Mokonie zaś Kyubey zacząłby wreszcie wyrażać jakieś emocje, inne niż wiecznie uśmiechnięty (czasem trochę szyderczo ) pyszczek. Być może przejąłby również trochę pozytywnej energii Mokony i chociaż udawał, że mu przykro z powodu tego co się dzieje z dziewczynami, z którymi zawarł kontrakt.  Z racji swojej miłość do jedzenia podejrzewam, ze oboje często urządzali by sobie wielkie wyżerki, aby po kąpieli w gorących źródłach zasnąć na wielkiej poduszce zwinięci w dwie białe kulki.

Ich dzieci byłyby oczywiście białe, z bardzo długimi uszami (dłuższymi niż rodziców razem wzięte).  Po tatusiu miałyby różowe okręgi na grzbiecie i brzuchu, po mamusi – długie łapki.. Córka odziedziczyłaby po ojcu spokojny, wyważony charakter, zdolność teleportacji i telepatii. Syn zaś po matce odziedziczyłby różowy krążek na czole (wyglądałby jakby miał trzecie oko i często robiłby sobie przy ich pomocy żarty z innych), zamiłowanie do alkoholu i umiejętność przemieszczenia się do innych wymiarów (czym często wymigiwałby się od domowych obowiązków).

Hayate880

 

Według mnie najbardziej pasującą do siebie parą byłaby Horo z Spice & Wolf oraz Akamaru z Naruto Shippuuden :D . Mogliby razem biegać całe dnie po łąkach, polach pszenicy, nizinach, górach. Gdyby zagrażało im coś niebezpiecznego Akamaru „oznaczyłby” wszystkich rabusiów co dałoby szanse na powalenie wszystkich wielką wilczą łapą Horo. Mieszkali by w jakieś ogromnej norze z małym źródełkiem w środku i szczelinami które pozwalały by na dopływ światła. Co jakiś czas dostawaliby jedzenie od zamieszkujących pobliskie ziemie chłopów w ramach wdzięczności za obfite plony. Oczywiście po długich latach miłości do siebie ich rodzina stopniowo by się powiększała o nowych członków. Jeśli urodziłby się chłopczyk, mógłby on przybierać ludzką formę jak Horo jednak wątpię, aby w takiej rodzinie było to przydatne :) . Wyglądałby on jak mała pomarańczowa kuleczka z wielkimi uszkami. Jeśli jednak urodziła by się dziewczynka, byłaby ona cała bialutka jednak wielkiej postury swojej mamusi. Na pewno żyło by im się świetnie : ). Na koniec założyli by własną wioskę i nazwali by ją Wioską Ukrytą w Sierści. Akamaru zostałby psim Kage i chroniłby swoją osadę przed złą organizacją Hautsuki.

Małgosia

1 komentarz

  1. Aleksandra Shizuka pisze:

    Gdybym miała możliwość stworzenia jakiegoś ciekawego pairingu to wzięłabym moje dwie ulubione postacie z różnych anime o przeciwnej płci i połączyła. Byliby to Erza Scarlet z Fairy Tail i L z Death Note.

Dodaj komentarz